- Uważaj! - mało brakowało, żeby Czechu biegnący ile sił w nogach i innych częściach ciała potknął się o „plecak”, który Premier nosił ze sobą od urodzenia, a który teraz spadł na ziemię. Premier, pierwszy raz w życiu poczuł powiew wiatru na plecach. Zatrzymał się i niespokojnie obejrzał za siebie.
- Nic się nie stało? - zapytał lekko przerażony Tomek.
- Nie... Lekko się przestraszyłem... - odpowiedział lekko przestraszony Czechu.
- Nie tobie, imbecylu! – przerwał lekko zirytowany Premier. Obaj spojrzeli w stronę „plecaka”. Stara sztruksowa koszula, którą Tomek przywiązywał do ramion rękawami służyła mu w zależności od sytuacji: w szkole za tornister, w czasie okupacji za chlebak, w czasie zakupów za kupy; tym razem posłużyła do przetransportowania tej cennej rzeczy.
- Podnoś i biegiem do Zajezdni 16! - opanował sytuację Czechu.
Niecałe dwie minuty później znaleźli się przy wejściu do Zajezdni 16. Czechu czym prędzej wysłał pusty SMS pod numer 70716, dzięki czemu elektronicznie sterowany głaz-właz otworzył się. Weszli do środka i skierowali swój chód w stronę conference hall, gdzie już od godziny obradowała reszta Drużyny ScHDK – Pytol, Daro, Trecok i Margos.
- Macie? - zapytał ostatni z nich gdy zauważył dwie postaci wyłaniające się z drzwi wejściowych do conference hall. Piotrek skinął głową, co było równoznaczne z legendarnym już zdaniem wypowiedzianym niegdyś przez Batona (dla przypomnienia je zacytuję: „hembedełedebede”).
Ten gest skłonił Margosa do nagłej refleksji. Przypomniał sobie o wszystkich wydarzeniach, które na zawsze zmieniły losy świata: przejście Żydów przez Morze Bałtyckie, Narodzenie Pana, potop szwedzki, meteoryt tunguski, II wojnę oświatową oraz najdziwniejsze wydarzenia - wydarzenia ostatniego roku...Wszystko zaczęło się pewnego kwietniowego wieczoru, niedługo po powrocie z tajnej misji o kryptonimie „wywiad z Agnieszką Barańską” w Radio Kraków. Suchy Chleb Dla Konia oficjalnie przyjmował do swojego składu nowe członki – członki Darka i członki Tomka. Siedząc przy znanych doskonale każdemu smakoszowi Sokach Owocowych z fabryki w Swornychgaciach (woj. Pomorskie) słuchaliśmy „Rozmów niedomówionych” - jest to nocny program edukacyjny stworzony przez samego Romana „Gargulca” G., dostępny tylko na antenie Radia Marycha. Ciekawy odcinek o obowiązkowym spisie ciężarnych uczennic podstawówek i przedszkoli przerwały tak zwane „Brejkyng nius”. Po usłyszeniu informacji natychmiast odpaliliśmy dekoder Telewizji TRWAM HD i przełączyliśmy na kanał informacyjny Al-Jazira-Al-Rydzyk.
Nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało: nasz najlepszy przyjaciel, Pan Miecio zaginął w czasie drogi do siedziby ONZ. Miał przy sobie sekretny przepis na bułeczki pokoju – jak sama nazwa wskazuje są to bułeczki, które mają zapewnić pokój na świecie. Ich skład opracowywał w tajemnicy pracując po godzinach w laboratoriach Bułkopolu.
- Kim jest Pan Miecio? - zapytał Darek.
- Pan Miecio to nie jest zwykły człowiek – natychmiast odpowiedział zrozpaczony Trecok – on jest jak człowiek-banan-chiquita...
- Tak, to prawda. – zauważył Czechu.
- No... - zamyślił się Pytol
- Polej! - przebudził się Margos.Premier i Daro jako nowi członkowie nie wiedzieli jeszcze, że Pan Miecio od początku istnienia Suchego Składu był dla nas ojcem, osłoną, wsparciem, był pocieszycielem naszym, orędownikiem naszym, wspomożycielem naszym... Kiedy nad zespołem wisiały czarne chmury i opary z dymu tytoniowego, które Pytol wydychał, to tylko on jeden jedyny w nas wierzył...
Ale wszystko się zmieniło... Zabrakło Pana Miecia... Nie wiedzieliśmy co robić... Zadawaliśmy sobie sami pytania: Czy Pan Miecio żyje? Jak go odnaleźć? Gdzie go szukać? Od czego herbata jest słodka?
Stres wywołał u nas wszystkich długotrwałe załamanie nerwowe.
Minął miesiąc.
W milczeniu siedzieliśmy na działce u Pytola. Cisza, która nigdy nie miała prawa wstępu w to miejsce była teraz jego władcą. Trwoga, która niegdyś nas ogarniała przy widoku pustych butelek teraz była dla nas tylko zwiotczałym odczuciem. Na meblach i sprzęcie RTV zaległa warstwa kurzu, a ze ścian zacząły odpadać freski ze wszystkich spotkań ubiegłych trzech lat.
- To ja może posprzątam – Pytol był przeraźliwie załamany bezczynnością, jaka nas dopadła.
Ujął był najbliżej leżącą szklankę i przetarł ją obrusem. Spowodowało to wibracje magnetyczne, które z niewiadomych nikomu przyczyn wywołały wyświetlenie nad stołem hologramu. Rozpoczęło się łączenie wideo z abonentem z innej części świata. Transmisja była przekazywana za pomocą NeroStrady TP w opcji milion Kb/s. Przestraszyło to Pytola, który natychmiast zaprzestał wykonywania tej czynności.
- Co to było? - wszyscy jak jeden mąż podnieśli się na nogi, oprócz Darka, który podniósł się na ręce.
- W mordę jakiś hologram, czy coś! - Pytol jeszcze nigdy nie powiedział tylu mądrych rzeczy naraz.
- Czyść tę szklankę! - krzyknął Czechu. Pytol znowu chwycił obrus i zaczął polerować. Ponownie ukazała się hologramowa projekcja i wyświetlił się napis „Proszę czekać, będzie rozmowa”. Po 10 minutach abonent z drugiej części świata ukazał się naszym oczom. Był nim... a raczej była... Bonnie Tyler...
- Bonnie? - ScHDK nie wierzyło własnym oczom.
- Tak, chociaż dla potrzeb czwartej części waszej historii możecie mi mówić Wyrocznia. - odpowiedziała Bonnie... ekhm... Wyrocznia łamanym polskim - Znam odpowiedzi na pytania, które wymieniliście kilka linijek wyżej. Mogę wam pomóc w odnalezieniu Pana Miecia i udzielić wskazówek, jak go uwolnić. Ale uważajcie – mówiła dalej swoim zachrypniętym głosem – mogę wam udzielić odpowiedzi tylko na jedno z tych pytań. Zatem wybierajcie ostrożnie!
- Od czego herbata jest słodka? - wypalił Premier.
Miny reszty Suchych Chłopów zrzedły...
- Od mieszania. – odpowiedziała Wyrocznia – Żegnajcie i powodzenia!
Staliśmy osłupiali. Jak to się mówi w takich sytuacjach – nie wiedzieliśmy, czy się śmiać, czy się nie śmiać. Trecok natychmiast zrobił tulipana z butelki, Margos wyciągnął spod płaszcza obrzyn, Czechu przeładował magazynek w łuku, a Daro naciągnął gumę w procy. Ruszyliśmy w stronę Premiera...
- Hahaha! Daliście się nabrać! - krzyknęła Bonnie „Wyrocznia” Tyler – A teraz tak na poważnie: Pana Miecia porwała militarno-polityczna organizacja Eettaa. Jej członkowie skontaktowali się ze mną. Chcą się z wami spotkać podczas OFF Festival '07 i wymienić Pana Miecia na dywanik z Jebanego Pchlorza. Jest on symbolem kultu w kraju Buzków.
- Dlaczego mamy ci wierzyć? - spytał Daro
- Bo tylko ja pamiętam test z monetą. - było to dla nas wystarczające uzasadnienie - Musicie spełnić żądania terrorystów. Jeśli coś pójdzie nie tak, to już nigdy więcej nie zobaczycie Pana Miecia. Ponadto z powierzchni globu zniknie miejsce bardzo dla was ważne – otóż Eettaa jest w posiadaniu ładunku jądrowego. W razie nie..powodz...nia.... zagrozi...że wysadzą...... yk.....ow...h....w.......ac.....
- Co się dzieje? - krzyknął przerażony Trecok
- Obrus się skończył! – chamsko odburknął Pytol.Nie było czasu do stracenia. Wysłaliśmy zgłoszenie do OFF Festival, po czym udaliśmy się do firmy Bułkopol. Tam specjaliści od przyszłości opracowali dla nas plan odbicia Pana Miecia. Był on tak tajny, że nie poznaliśmy go od razu – jego twórcy włożyli go do koperty i wysłali do nas Pocztą Polską (znaczy to, że doszedł do nas po dwóch miesiącach – czyli w dniu wyznaczonym przez Eetteę), zaś sami zostali zlikwidowani aby nikomu nic nie zdradzić.
Kolejnym krokiem było stworzenie atrapy dywanika z Jebanego Pchlorza. Oryginał był dla Pana Miecia bezcennym wspomnieniem, dlatego nie mógł zostać oddany. Pomogli nam w tym Bułkopolowscy chemicy i inżynierzy genetyczni, którzy wyprodukowali półsyntetycznego psa oraz Dąbrowski Zarząd Dróg Wiejskich, który przejechał po nim walcem. Chemicy, inżynierzy i drogowcy zostali następnie oblani smołą, posypani wiórkami kokosowymi i zakopani sześć stóp pod ziemią aby nikomu nic nie zdradzić.Aby niezauważenie dostać się na miejsce wymiany z części z nieużywanego już przez Pana Miecia Bułkowozu oraz ze starego rowera stworzyliśmy superzaawansowany technologicznie pojazd. Pojazd wykonany jest ze stopu kevlarowo-aluminiowego pokrytego specjalnym lakierem pochłaniającym fale radiowe, dzięki czemu jest niezauważalny przez radary. Napędzany jest czterema turbowentylatorowymi silnikami (Vmax=50km/h). Auto wyposażyliśmy w najnowsze odkrycia techniki zbrojeniowej, między innymi w pilnie strzeżony przez amerykański Pentagron system kierowania ogniem „Breadfire”. Stąd wzięła się nazwa tego krążownika – CHLEBOWÓZ. Aby nikomu nic nie zdradzić przyrzekliśmy sobie nawzajem, że nikt nie dowie się o Chlebowozie. Następnego dnia pojechaliśmy nim razem ze znajomymi na basen.
W tak zwanym międzyczasie internauci oddali na nas sporą ilość głosów – znaleźliśmy się na pierwszym miejscu do OFF'a. Było to dla nas znakiem do zorganizowania próby generalnej odbicia Pana Miecia. W tym celu udaliśmy się do miejscowości Słomniki, gdzie na Festiwalu Piosenek z lat 60. i 70. przebrani dla zmylenia wroga w stroje z lat 80. przeprowadziliśmy manewry. Zakończyły się one według planów – kacem. Po powrocie ze Słomnik zadecydowaliśmy o zainstalowaniu w Chlebowozie dodatkowego chłodzenia silników.
Niedługo potem usłyszeliśmy od agentów Bułkopolowego wywiadu przykrą wiadomość – niestety nie dostaliśmy się na OFF. Była to niepokojąca informacja, zwłaszcza, że od „Godziny 0” dzieliły nas dwie doby. Wtedy to agenci kontrwywiadu z Bułkopolu powiadomili nas o możliwości kupna bileciku wejściowego za 20 złotych od osoby. Czym prędzej wypełniliśmy PITy-37 i oddaliśmy jeden procent swojego podatku na ten cel i... udało się... Byliśmy w środku!
REKLAMA:
Józef, lat 49, mechanik samochodowy:
- Ło ku*wa, ale żem se upier**lił koszulę! Matka mnie za**bie!!!
Zygmunt Hajzer:
- Nie przejmuj się! Teraz masz nowy Wizjer super total power inteligent z jakimiś prawda super efektownymi granulkami! Wypierze nawet te plamy!
Józef, lat 49, mechanik samochodowy:
- Pier**lisz?!?!
Naukowiec:
- Nie, Zygmunt mówi prawdę! Sprawdziliśmy skuteczność działania nowego Wizjera super total power inteligent z jakimiś prawda super efektownymi granulkami w niemieckich laboratoriach! Działa na bank!!!
Józef, lat 49, mechanik samochodowy:
- A co to, ku*wa niemieckie jakieś lepsze od polskich?
Pralka:
- Szuru buru, buru szuru!
Józef, lat 49, mechanik samochodowy:
- No ku*wa, rzeczywiście! Czyste jak c**j i pachnie jak c**j!
Zygmunt Hajzer:
- Hehehehe!
I PO REKLAMIE
Wymiana doszła do skutku – terroryści z Eettyy dostali dywanik, Pan Miecio był w naszych rękach.
Czym prędzej odeskortowaliśmy go do Chlebowozu. Trecok uruchomił tryb kamuflażu, Margos odpalił turbiny.
- Jednego nadal nie wiemy – w intrecomie odezwał się Piter – jaki cel wybrali terroryści do odpalenia pocisku jądrow... - przerwał szybko gdyż zorientował się, że z głośników zewnętrznych pojazdu słychać to, o czym mówił przez intercom.
- Miejmy nadzieję, że nie zorientują się, że dywanik to atrap... - nie dokończył Premier, bo Czechu stuknął go w głowę....
Minęło 10 sekund...
- Eksplozja nuklearna! - krzyknął Darek siedzący przy wskaźnikach radioradaru i sejsmografu.
Czym prędzej udaliśmy się na działkę, gdyż przez pośpiech Chlebowóz nie został wyposażony w dekoder Telewizji TRWAM HD. Z informacji kanału Al-Jazira-Al-Rydzyk oddział Kraków wynikało, że terroryści zdetonowali ładunek jądrowy przy rozlewarce numer 522 w fabryce Soków Owocowych w Swornychgaciach (woj. Pomorskie). Z powierzchni Ziemii zniknęło 82% fabryki, która była całkowicie zautomatyzowana (dzięki czemu obeszło się bez ofiar w ludziach). I rzeczywiście – utrata tego miejsca była dla nas ciosem, chociaż teraz się tym nie przejmowaliśmy. W końcu Pan Miecio był z nami.
I cudowne to były chwile, które spędziliśmy razem. Były dla nas jak kawałek nieba. I cieszyliśmy się sobą jeszcze przez tydzień. Jednak nic co piękne nie trwa wiecznie - brak Soków Owocowych zaczął nam doskwierać: Piterowi zaschło w gardle, Trecokowi zaschło w innych częściach ciała, Pytol zrobił się kulturalny, a Margos przestał opowiadać bezsensowne dowcipy. Premier zmienił kolor skóry na zielony, Daro natomiast na biały. Również Chlebowóz, który stracił paliwo przestał jeździć, i utknęliśmy w martwym punkcie.Nasze spotkania wyglądały tak tragicznie, że przestaliśmy się spotykać. Kwiatki w doniczkach na działce Pytola uschn... a nie, tam nigdy nie było kwiatków. Przepraszam. Nie chciałem nikogo wprowadzić w błąd. Otóż spisując pierwszą część naszej historii postanowiłem, że napiszę tylko prawdę bez żadnych tam upiękniaczy i innych im podobnych. Dlatego też jeszcze raz przepraszam. Oświadczam, że na działce u Pytola nie ma kwiatków. No może oprócz maków, ale suszone się nie liczy. Wróćmy do historii – na przełomie września i października 2007 było z nami tragicznie. Załamani własnym losem podjęliśmy decyzję o wzięciu udziału w jeszcze jednym festiwalu – Zderzak w miejscowości Zgierz. Po nim mieliśmy zadecydować, co dalej. Zebraliśmy cały ekwipunek, uruchomiliśmy zapasowy reaktor Chlebowozu i ruszyliśmu aż za Łódź.
Dopiero ten wyjazd przekonał nas o tym, że... w kupie siła. Szybko uświadomiliśmy sobie, iż jesteśmy tacy, jacy jesteśmy tylko daltego, że jesteśmy razem, że jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi, że jesteśmy EscHaDeKowcami! Że razem mamy wielką moc (o tym uświadomiliśmy sobie gdy trzeba było pchać Chlebowóz po ulicach Łodzi). Że nie trzeba nam już więcej Soków Owocowych z fabryki w Swornychgaciach (woj. Pomorskie).
Wyjazd do Zgierza zakończył się zatem wielkim zaskoczeniem. Po powrocie została nam przedstawiona druga niespodzianka: gdy w godzinach nocnych zajechaliśmy na działkę Pytola nie znaleźliśmy na niej nic. Żadnej zabudowy. Zero. Null. Kompletną pustkę. Zauważyliśmy tylko dziwny głaz, który stał dokładnie na symetrycznym środku obszaru. Podeszliśmy do niego. Nagle głaz podniósł się i spod niego wyszedł Pan Miecio...
Okazało się, że w dowód wdzięczności za uratowanie go wybudował nam pod działką „Centralną Agencję Obrony Świata Przed Różnorakimi Zagrożeniami Terrorystycznymi, Jądrowymi i Innymi, Których Wymienienie Zajęłoby Bardzo Dużo Czasu”, o októrej zawsze marzyliśmy. Dla oszczędności nerw nazwaliśmy ją „Zajezdnią 16”. Od tej pory jest to nasza główna siedziba.
Nie trzeba było długo czekać aby ktoś po raz kolejny nas zaskoczył – tym razem była to firma EUROSAN oraz Dąbrowski Dom Kultury. Uzyskaliśmy od nich dotację unijną i w grudniu rozpoczęliśmy pracę nad drugą płytą. Oczywiście razem z Darkiem, Martą i Igorem Derżkami w znanym nam studio Bel Etage. Praca nad nią skończy się w kwietniu 2008. Na płycie znajdzie się najprawdopodobniej 11 kawałków w tym covery dwóch tekstów użytych przez Marka Grechutę. Piosenki będą bardziej jednolite stylowo niż piosenki z płyty Suchy Paradoks...
- Mamy, mamy! – Piotrek ustnie potwierdził – Otwieraj ten plecak, na co czekasz? - polecił Tomkowi. Zniecierpliwienie rysowało się na naszych twarzach. Każda sekunda była teraz dla nas wiecznością... Każdy sznureczek plecaka Premiera wydawał się być pętlą nie do rozwiązania... Każdy ruch jego rąk wydawał się być wolniejszy od Windowsa 98... Wreszcie otworzył plecak... Delikatnie wsunął do środka rękę... Zacisnął dłoń i zaczął wyciągać zawartość plecaka. Powoli i ostrożnie... Zostało jeszcze tylko trochę... Jeszcze tylko centymetr! W tym momencie emocje sięgnęły zenitu – zobaczyliśmy to. Wreszcie! Po tak długim czasie! Znaleźliśmy!!!
- Wielosmakowy Sok Owocowy z fabryki w Starych Niemyjach (woj. Mazowieckie)! – nie bez emocji przeczytał Pytol, który w latach młodości brał korepetycje z czytania. - Brzmi zachęcająco!
Tym oto bezalkoholowym specyfikiem oblewamy właśnie zakończenie nagrywania płyty, która powinna ukazać się gdzieś tam na Ziemii w czerwcu 2008.
Tutaj nasza historia kończy się (jak na razie).
Skąd Bonnie Tyler zna techniki hologramowe?
Czy Al-Jazira-Al-Rydzyk należy do mediów niemieckich?
Czy Batman i Robin są homoseksualistami?
Jeśli nawet, to co nas to obchodzi?
O tym już w V Epizodzie Suchej Story!