ScHDK - Suchy Chleb Dla Konia - Oficjalna Strona Zespołu

Sucha Story – Epizod III - "Jebany Pchlorz - reaktywacja"

 

Wydarzenia z poprzednich epizodów zmieniły wiele w życiu naszych bohaterów (nie licząc Babci Halinki, w której życiu... no nie ma chuja, żeby coś zmienić!). Otóż po występie Jebanego Pchlorza w „Tańcu z kometami” (chodzi tu o pamiętnego walca) Pan Miecio wstrzymał produkcję świeżych bułeczek i piekł tylko nieświeże. Czesio przestał dłubać w nosie, Trecok nie obgryzał już paznokci, wieczne zatwardzenie Pytola odetkało się, zaś Margos przestał słuchać techno-polo (jak sama nazwa wskazuje jest to mieszanka jazzu i poezji śpiewanej). Jednak najbardziej ucierpiał mocno związany z Jebanym Pchlorzem Baton, o czym opowiemy później.

Sezon „postudyjny” był ciężkim sezonem dla naszych członków i to nie tylko ze względu na awarię maszyny rozlewającej Soki Owocowe w fabryce w Swornychgaciach (woj. Pomorskie), ale też na małą liczbę koncertów, na których mogliśmy, a raczej CHCIELIŚMY zagrać. Dodatkowym bodźcem, który działał na nas jak bodziec, bo nas bódł, przez który przestaliśmy być chętni do grzechu było długie „wydawanie” płyty – oficjalnie została wydana dopiero 9 miesięcy (!) po nagraniu. Są to główne powody, dla których nie wiemy, co pisać o zespole, dlatego piszemy prawie wyłącznie na temat przewodni.

Pan Miecio, który po raz drugi przeżywał załamanie psychiczno-fizyczne przestał wierzyć, że wymienianie się jest fajne. Noce i dnie spędzał na oglądaniu Mody na seksces, która – jak twierdził – przypominała mu czasy wojny w Wietnamie (tej bez sensu). Nie licząc członków ScHDK znienawidził wszystkich, a w szczególności drogowców. To były tylko niektóre z objaw utraty Jebanego Pchlorza (kobiety tracą go chyba raz w miesiącu). Najgorszy był jednak upadek Bułkopolu – firmy podtrzymującej Polską ekonomię.

Działo się to około 3 miesiące po poprzednim epizodzie: Pan Miecio po wielu wizytach u ginekologa zaczął dochodzić do siebie. Wrócił do pieczenia najlepszych na świecie wyrobów pochodzenia mączno-kostnego, zaś Bułkopol, który stał nad przepaścią bankructwa postawił krok do przodu (!). Pewnego zimowego wieczoru, kiedy płatki śniegu niczym błogosławieństwo spływały z nieba delikatnie ocierając się o zanurzone we śnie drzewa odpalił Bułkowóz i udał się w kierunku miejsca spoczynku Babć Halinek całego świata aby odwiedzić swoją starą znajomą – Babcię Halinkę. Kiedy zbliżył się do płyty z napisem „Przeminęło z wiatrem”... uznał, że pomylił mogiły i ruszył dalej. Chwilę później znalazł upragniony napis „Game Over”, z firmowym dopiskiem „Hit me baby one more time” i amatorskim „Ja chcę paznokcia”. Usiadł, po czym wstał (ach te hemoroidy). Postał w milczeniu i pewnie poszedłby do domu, gdyby nie fakt, że został jeszcze chwilę. I wtedy się to wydarzyło...

Przesiadując na działce u Pytola próbowaliśmy za wszelką cenę złapać Radio Maryja i prawdopodobnie by nam się to udało, gdybyśmy tylko mieli radioodbiornik. Przy otwartych Sokach Owocowych z fabryki w Swornychgaciach (woj. Pomorskie) omawialiśmy wszystkie dziwne wydarzenia ostatnich czasów. Wtem wbiegł Pan Miecio, prezes Bułkopolu.
- Chopy! Za wszelką ceną musicie złapać Radio Maryja! - rzucił od progu.
- Niestety nie jest to możliwe, gdyż nie posiadamy radioodbiornika – odpowiedział jak zwykle bezpośredni i chamski Pytol.
- O w mordę...
Dopiero po tych słowach zauważyliśmy, że Pan Miecio wyraźnie chce abyśmy udali się z nim w okolice miejsca spoczynku Babć Halinek całego świata. Czym prędzej wzięliśmy tulipany i resztki z krzeseł po wakacyjnych ogniskach i udaliśmy się w miejsce wymienione dwie linijki wyżej.

Przechodząc pomiędzy mogiłkami znaleźliśmy niedopite Soki Owocowe z fabryki w Swornychgaciach (woj. Pomorskie) i natychmiast się nimi zajęliśmy. Jednak to, co przyjemne nie trwa wiecznie – nagle usłyszeliśmy straszne skomlenie.
- Gdzie jest Pan Miecio? - krzyknął spostrzegawczy Trecok.
- O kurwa, nie wiem! - krzyknął przerażony Czesio.
- Bek bek! - krzyknął pijany Margos.
- Hembedełedebede – Baton jako jedyny zachował zimną krew i wszyscy rzuciliśmy się w stronę, z której dobiegał hałas.

To może mała retrospekcja! Jeśli chodzi o koncerty to już wspomnieliśmy, że nie zagraliśmy ich zbyt wiele, dlatego nie napiszemy na ten temat zbyt dużo. Wspomnimy tylko, że w naszej pamięci pozostał koncert w Zgłobicach – mimo, iż pogoda troszeczkę straszyła, to koncert był wyjebany w kosmos, przede wszystkim dzięki publiczności. Zgłobiczanie są ekstra! Drugim koncertem jest długo oczekiwany przez nas koncert promujący płytę Suchy Paradoks, który odbył się we wrześniu 2006. Nie warto wspominać, że Margos niewiele z niego pamięta. Może i było jeszcze parę koncertów, ale przechodzimy już do WOŚPu. Znaczy... za chwilkę...

Naszym oczom ukazał się Pan Miecio stojący na skraju trzeciego już załamania psychiczno-fizycznego. W odległości około 17 metrów zauważyliśmy ogon niebywale podobny do znanego nam niegdyś ogonka, który teraz robi za dywan przy wejściu do piekarni Bułkopol.
- Je-je-je... Jebany Pchlorz? - wyją-ją-jąkał Pan Miecio.
- My name is Yebany Shmerdzall [maj nejm is jebany śmierdziel] – odpowiedział łamanym niemieckim piesek – Yebany Pchlosh was my father [jebany pchlorz łos maj fader]
Nie wiedzieliśmy, co robić. Mieliśmy tyle pytań: Dlaczego? Po co? Kiedy? Czy jest jedynym dzieckiem Jebanego Pchlorza? Na jakich falach można złapać RM bez radioodbiornika?

Wszystko, co działo się tej nocy miało wielki wpływ na Batona. Tak, jak Pan Miecio zawiesił się po śmierci pieska w drugim epizodzie. Przez ponad połowę trzeciego epizodu wypowiedział tylko jedno zdanie a przy jego końcu powiedział jeszcze:
- Chopy, gram z wami tylko do XV Finału WOŚP.
Zabrzmiało to niezwykle smutno. Tak samo dla nas, którzy traciliśmy 1/5 finansów na Soki Owocowe z fabryki w Swornychgaciach (woj. Pomorskie), jak i dla samej fabryki Soków Owocowych w Swornychgaciach (woj. Pomorskie), która straciła 1/5 przychodu.

XV finał WOŚP był jak zwykle nienajgorszym naszym występem, zagraliśmy jakieś 40 minut. Chcieliśmy grać jak najdłużej, żeby Baton grał z nami jak najdłużej... Ale nie wyszło... No i zostaliśmy bez pał-mena...
W środku stycznia 2007 rozpoczęliśmy poszukiwania człowieka, który umie utrzymać w dłoniach dwie rzeczy jednocześnie – piwo i pałkę. Poszukiwania były ciężkie – nikt nie spełniał naszych wymogów. Aż pewnego pięknego dnia niczym cichy bączek rozchodzi się po zakamarkach całego pomieszczenia, tak po wszystkich naszych znajomych rozeszła się wiadomość, że mamy gościa do pałek, nazywanego (aby mu unimilić życie) po prostu Daro. Wraz z nim, niczym pies przybłęda przyszwędał się gitarzysta imieniem Premier (ze względu na posiadanie swojego klona), dzięki czemu Pytol od tej pory ciągnie druty... na basie...

W Bułkopolu płynie wolno czas, jak wolno płyną łzy szczęścia Pana Miecia. Jak się dowiedzieliśmy przez Watykańską Agencję Prasową Jebany Śmierdziel był wynikiem eksperymentu przeprowadzonym przez terrorystów, którzy w pierwszym epizodzie porwali Jebanego Pchlorza.

Wiele rzeczy stało się dla nas jasnych. Wszystko dzieje się nie bez powodu. Gdyby nie pewne wydarzenia w przeszłości, przyszłość byłaby inna. Może lepsza? Może...


Tutaj nasza historia kończy się (jak na razie).

Czy Pan Miecio odnajdzie rodzeństwo syna Jebanego Pchlorza?
Czy Babcia Halinka rzeczywiście była babcią?
Czy Jebany Pchlorz jest miękkim dywanikiem i gdzie można takie zamawiać?
O tym już w IV Epizodzie Suchej Story!

 






suche chłopy:

  • Margos
  • Dziadzia Achill
  • Konkord
  • Czechu
  • Bartek
  • Dziku
  • Pytol
  • Trecok

już nie suche chłopy:

  • Nysanna
  • Baton
  • Premier
  • Daro
  • Zaba

Główni Bohaterowie:

  • Zbigniew Wodecki
  • Pan Miecio
  • Batman i Robin
  • Yebany Shmerdzall
  • Papa Prezes
  • Terrorysci
  • Jozef, lat 49, mechanik samochodowy
  • Bonnie Tyler
  • Plecak Premiera
  • Poldek
  • Jebany Pchlorz
  • Babcia Halinka
  • Tatus
  • Zygmunt Hajzer