Pan Miecio będąc już na skraju wyczerpania psychiczno-fizycznego, nie mając żadnego pomysłu z czego zrobić jego legendarny smalec, pewnego deszczowego poranka, gdy Słońce przegrywało bitwę w odwiecznej wojnie ciemności ze światłem, otrzymał anonimowy telefon od Batona. Poinformował on go, iż jego skradzione zapasy mąki kostnej są wykorzystywane przez CIA do torturowania terrorystów w tajnych więzieniach na terenie Polski. Usłyszawszy tę szokującą wiadomość, czym prędzej spakował swojego AK-47 i ręczną wyrzutnię granatów zakupioną na Stadionie Dziesięciolecia, odpalił Bułkowóz i ruszył na północ. W głębi serca miał nadzieję, że przy okazji odnajdzie też swojego psa.
Kiedy wiosna na dobre rozwinęła swe pąki, rolnicy doglądali swych pnących się w stronę Słońca maków, zaś hodowcy-amatorzy ziółek Ojca Marley'a nawozili swoje roślinki, my zagraliśmy kolejne dwa koncerty w okolicach 15. maja 2005. Na jednym z nich gościnnie wystąpił zespół Racja z Kielc, na drugim to my byliśmy gośćmi - zagraliśmy na pokazach lotniczych w Morzychnie. Wtedy też okazjonalnie wystąpił z nami basista, którego był to zarazem ostatni koncert.
Mijały dni, mijały lata... Miesiąc później mieliśmy okazję wystąpić jako support Mystera Zbigniewa Wodeckiego. Niestety, warunki atmosferyczne (w tym Niż Adriatycki znad Oceanu Indyjskiego, ciągnący się od podnóża gór Uralu, aż po jezioro Michigan, w stanie Michigan), jak również długie występy kapel ludowych, sprawiły, że to Pan Pszczelarz okazał się być naszym supportem.W oczekiwaniu na koniec bzyczenia, wpieprzaliśmy kiełbachę swojską z musztardą, ketchupem i bułeczkami od pana Miecia, co wprawiało w zakłopotanie przechodniów (może byli głodni). Gdy przyszła kolej na nas trybuny świeciły pustkami, ponieważ ludzie bawili się pod sceną.
Wróćmy do głównego wątku tej historii. Po długich poszukiwaniach pan Miecio dotarł do wsi Klewki, gdzie w starym, opuszczonym PeGjeErze odnalazł swą makę kostną, którą, jak się później okazało, faszerowano terrosrystów w celu uzyskania od nich ściśle tajncyh informacji na temat produkcji konkurencyjnego - dla soków ze Swornychgaci (woj. Pomorskie) – specjału. A pieska dalej nie było...
Darujemy sobie wspominanie OAK SESSION, przechodzimy do kolejnego koncertu, w którym to już naprawdę byliśmy supportem. 17. lipca to dzień, który utkwił nam w pamięci z wielu powodów. Napiszmy o tym najprzyjemniejszym: grało nam się zajebiście, oglądało nas około dwóch tysięcy ludzi, którzy w 99% czekali na gwiazdę wieczoru, którą była Małgosia Ostrowska. Miłe były też słowa członków zespołu Ostrowskiej, które brzmiały mniej więcej tak: „Polewajcie panowie!”.
Nie minęło 12 godzin, kiedy to trafiliśmy do studia Bel Etage (www.beletage.com.pl). Było to dla nas wszystkich wielkie przeżycie, nawet dla Trecoka, który przestał na ten czas dokuczać łydkom babci Halinki. Ale o tym później.
Wakacje były dla nas okresem wędrówek i poszukiwań sensu życia. Na przełomie lipca i sierpnia można nas było spotkać grających na rynkach małopolski i podkarpacia. Z gitarami, cymbałkami i bongosem odwiedziliśmy między innymi: Przemyśl, Rzeszów, Nowy Sącz, Zakopane i Krynicę. Możemy się przyznać, że dzięki tym eskapadom zarobiliśmy na nową płytę nagrobną babci Halinki, z napisem: „Hit me baby one more time”. Tu przygoda Trecoka z paznokciami skończyła się na dobre, gdyż zakład pogrzebowy „Wszędzie dobrze, ale w urnie najlepiej” dorzucił nam gratis kremację zwłok babci Halinki.
Na zakończenie udanego okresu wakacyjnego zagraliśmy jako gwiazdy wieczoru podczas kampanii wyborczej Pana Bola z PO. Publiczność bawiła się rewelacyjnie, odśpiewała z nami kilka „naszych szlagierów”, my odśpiewaliśmy kilka „ich szlagierów”, oni się zaszlachcili w czasie konertu, my - po koncercie.
W krótkim czasie po koncercie Pytol trafił na odwyk do WSD (Wyższa Szkoła Destylacji). Przyszłość ScHDK stanęła pod znakiem zapytania.... Jednak organizm Pytola nie jest reformowalny: kiedy podaliśmy mu w tajemnicy kilka browarów, nie wytrzymał i wrócił jak Lessie do swej budy.
Gdy oblewaliśmy sokami owocowymi z fabryki w Swornychgaciach (woj. Pomorskie) powrót Pytola, Piter w stanie uniesienia pochwalił się nowym dekoderem telewizji TRWAM z opcją spowiedzi on-line. Reszta zespołu w stanie uniesienia rozpierdoliła go w drobny mak. Wcześniej jednak (na szczęście albo raczej na nieszczęście dla pana Miecia) zdążyliśmy obejrzeć sensacyjną taśmę zdobytą przez stację Al-Jazira-Al-Rydzyk, na której zostało zarejestrowane desperackie wycie „Jebanego Pchlorza”, porwanego przez terrorystów. Żądali oni czterech ton mąki kostnej w woreczkach po 10 kg, jak również 10 czerstwych bułeczek (po jednej dla każdego terrorysty). Usłyszawszy to natychmiast skontaktowaliśmy się z panem Mieciem, który natychmiast spełnił żądania terrorystów i już po tygodniu cieszył się „Jebanym Pchlorzem”, którego jednak po dwóch tygodniach przejechał walec.
Wróćmy do studyjnych opowieści...
Dla niektórych członków zespołu (zwłaszcza członków Margosa i członków Trecoka) większość sesji (było ich 8) była niezwykle męcząca, bynajmniej nie z powodu nawału pracy. Na pierwsze sesje przyjeżdżaliśmy z myślą nagrania 5 utworów (Cisza, Polska, Pokolenie umarłych romantyków, Testament i Sam ze sobą), jednak, dzięki wsparciu sponsorów, a także Ojca Dyrektora udało się dograć jeszcze 3 kawałki i jeden bonus. W Bel Etage współpracowaliśmy z: Dariuszem Derżko, Krzysztofem Krupą, Markiem Klochem, Pawłem Krużel i chyba tyle. Dziękujemy wszystkim za pomoc w realizacji materiału.