Urodziłam się w 1981 roku w Zakładzie Samochodów Dostawczych. Wraz z moimi siostrami radośnie spędzałam każdą chwilę w Nyskich halach produkcyjnych - niemal codziennie robiłyśmy coś innego: jeździłyśmy do blacharzy, ślusarzy, mechaników, tapicerów...
W tej, nieco już jubileuszowej piątej części naszej historii, zajmiemy się odpowiedziami na pytania, które pozostały nam wszystkim w głowie po przeczytaniu poprzedniego epizodu SS (Suchej Story).
- Uważaj! - mało brakowało, żeby Czechu, biegnący ile sił w nogach i innych częściach ciała, upadł, po potknięciu się o „plecak”, który Premier nosił ze sobą od urodzenia, a który teraz spadł na ziemię. Premier, pierwszy raz w życiu poczuł powiew wiatru na plecach. Zatrzymał się i niespokojnie obejrzał za siebie...
Wydarzenia z poprzednich epizodów zmieniły wiele w życiu naszych bohaterów (nie licząc Babci Halinki, w której życiu... no nie ma chuja, żeby coś zmienić!). Otóż po występie Jebanego Pchlorza w „Tańcu z kometami” (chodzi tu o pamiętnego walca) Pan Miecio wstrzymał produkcję świeżych bułeczek i piekł tylko nieświeże. Czesio przestał dłubać w nosie, Trecok nie obgryzał już paznokci, wieczne zatwardzenie Pytola odetkało się, zaś Margos przestał słuchać techno-polo (jak sama nazwa wskazuje jest to mieszanka jazzu i poezji śpiewanej). Jednak najbardziej ucierpiał mocno związany z Jebanym Pchlorzem Baton, o czym opowiemy później.
Pan Miecio będąc już na skraju wyczerpania psychiczno-fizycznego, nie mając żadnego pomysłu z czego zrobić jego legendarny smalec, pewnego deszczowego poranka, gdy Słońce przegrywało bitwę w odwiecznej wojnie ciemności ze światłem, otrzymał anonimowy telefon od Batona. Poinformował on go, iż jego skradzione zapasy mąki kostnej są wykorzystywane przez CIA do torturowania terrorystów w tajnych więzieniach na terenie Polski. Usłyszawszy tę szokującą wiadomość, czym prędzej spakował swojego AK-47 i ręczną wyrzutnię granatów zakupioną na Stadionie Dziesięciolecia, odpalił Bułkowóz...
Działo się to pewnego mroźnego, zimowego wieczoru. Trecok i Piter po wspólnie spędzonej nocy na sylwestrze postanowili ukazać uczucia, które ukrywają... Wzięli gitarę, starego, ruskiego klasyka i stworzyli pierwszą piosenkę... Była nią: "Prawdziwa ballada o kobietach". Może nie nazbyt kulturalna, ale jakże prawdziwa (prawda, panowie?). Wtedy to nastąpiła przełomowa chwila - powstał zespół Pi'n'dA (czytaj: Pinda)(dla inaczej trybiących: PI=Piotrek, n=&, DA=Daniel), który, jak się później okazało był formą przejściową dla zespołu Suchy Chleb Dla Konia.